Tyle dokładnie dni dłubania w różnych programach minęło, od momentu gdy pracownicy Intoxicate Studios rozpoczęli prace nad projektem Afterfall: InSanity, do uzyskania wersji o statusie GOLD.
Pisałem już o tym kiedyś, jednak teraz bliskość dnia premiery nakazuje czuć ekscytację jeszcze większą niż zazwyczaj. Czy gracze odbiorą Afterfall: InSanity dokładnie tak jak zamierzaliśmy by odebrali? Czy znajda kosze na śmieci z napisem ZUS i czy zwrócą uwagę na pierwsze dialogi, które wbrew pozorom odkrywają istotne szczegóły? Jak zostanie zintepretowane zakończenie? Tego nie możemy być pewni, jednak chcielibyśmy wszyscy, aby każdy z grających dotarł do ostatniej walki i spojrzał na historię z innej perspektywy.
Z zakończeniem (o którym często wspominam, ale nie ebz powodu) wiąże się zresztą ciekawa historia. Pewnego razu „testując” finałową walkę i oglądając zakończenie zorientowaliśmy się, że ostatnia cut-scena pokazuje finał inaczej o jeden detal. Detal, który całkowicie zmienił jej odbiór i zaskoczył również nas. Ta chwila uświadomiła wszystkim, że historia została opowiedziana dobrze i jest podatna na intepretacje. Szczerze mówiac „nowe”, ale przypadkowe, zakończenie przypadło nam do gustu. Sprawiło, że dostrzegliśmy coś czego nie byliśmy świadomi, a zapewne umysły graczy podążą w różnych kierunkach. Chcemy jednak zakończyć przygodę Alberta Tokaja w wybrany przez nas sposób – co nie znaczy, że finał będzie oczywisty. Spodziewajcie się raczej czegoś w rodzaju wirującego talizmanu w ostatnich minutach „Incepcji”. Będzie dla nas prawdziwą frajdą obserwowanie różnych interpetacji, które zapewne pojawią się wśród graczy.
A mamy nadzieję, iż pojawią się one dzisiaj. I jutro. W wylądowala na sklepowych półkach. Nie będę ukrywał, iż z tej okazji panuje w firmie pewne rozluźnienie. Jesteśmy w trakcie dnia otwartego i większość osób uśmiechając się miło czeka na pizzę oraz wieczorny wypad, który zacznie się od szampana.
Ktoś powie – nie czas jeszcze pić. Ale to właśnie dobry czas. Wiele osób wlożyło w projekt masę pracy i serca. Poświęciło dziesiątki lub setki spotkań z rodziną, dziewczyną, wypadów na piwo ze znajomymi. Nie z kranczowego przymusu, ale często z własnej chęci zrobienia czegoś lepiej. W jeden z ostatnich weekendów, będąc późno w sobotę w pracy zapytałem członka zespołu: nad czym jeszcze pracuje? odpowiedź była niesamowita: ”nie wiem, przyszedłem bo chciałem coś zrobić”.
Dziś jednak czas na pizzę dnia otwartego i wieczorne piwo w gronie wszystkich twórców Afterfalla. Was serdecznie zapraszam (i zachęcam!) do odwiedzenia sklepu i zabrania do domu własnej kopii naszej gry. I pamiętajcie… Afterfall to dopiero początek.