A Wy jakimi jesteście nerdami?

·
4


Insulting Gamescom Report from german TV channel RTL

Nie powiem, że nie wiem co to znaczy manipulacja treścią. Pracując w każdej gazecie czy piśmie trzeba prędzej czy później nauczyć się informacje tworzyć, zamiast je przekazywać. Z tego punktu widzenia praca w marketingu, a szczególnie  PR wydaje się być znacznie bardziej etyczna (przynajmniej jeśli przyjąć europejski  model PR)*.

Powyższy materiał video (zamieszczam tylko linka, gdyż wyłączono umieszczanie we wpisach) to typowy przykład manipulacji i tworzenia rzeczywistości, która nie istnieje. Ok, przebieranie się za postacie może wydawać się dziwne, ale czy odbiega to w jakikolwiek sposób od przebierania się na sylwestra,  Halloween czy na zwykłe domówki ‘tematyczne’?

Trudno się nie śmiać, bo będąc obecnym na targach zauważyć można całą masę normalnych ludzi, z których jedynie garstka największych zapaleńców ubiera kostiumy. I wszyscy wyglądają fajnie. Zastanawiać się można jeszcze ile prawdy jest w stereotypie gracza-loosera. Zdawać by się mogło, że od takiego wizerunku odeszliśmy i okularnicy bez dziewczyn wrócili do grania w D&D;-) Gracze, głównie z powodu ‘ucasualowania się’, stali się dziś nie tyle odrębną grupą społeczną (a kiedyś o takim zjawisku można było mówić), ile częścią innych. Mamy graczy-dresów, graczy-skejtów i graczy-kwadratów. Opracowując marketing plan ciężko dziś przyjąć i określić target ‘gracze’. Trzeba posłużyć się już pojęciem lifestyle i szukać klientów wśród różnych sub-kultur. Czemu zatem niemiecka telewizja potraktowała nas tak stereotypowo? Ile czasu zajęło im znalezienie pasujących do schematu gości Gamescomu? Z pełnym przekonaniem powiedzieć można, że dziennikarka wraz z hostessą trochę musiały się nachodzić. Kwestii zapachu poruszać nie sposób, bo nie tylko graczom brakuje higieny – co potwierdzić może każdy korzystający z komunikacji miejskiej.

Nie czuję się tym materiałem dotknięty jako zapalony ‘player’. Dziwi i smuci mnie raczej jakość dziennikarstwa, natomiast obawy rodzi fakt, że wśród osób środowiska nie znających od wewnątrz może dojść do zakorzenienia się dziwnego i nieprawdziwego obrazu świata. To przez takie artykuły i reportaże spotkać można się później z kazaniami księdza, który przecież całkiem niedawno robił furorę na YouTube.

Niemcy są kulturowo dość specyficzni, ale takie materiały najpewniej pojawiają się nie tylko u nich. W naszym kraju również się zdarzają, choć dawno nie miałem okazji pośmiać się z takiej niewiedzy dziennikarza.

I tak na koniec pytanie do Was. Czujecie się takim materiałem w jakiś sposób dotknięci? Uważacie się za geeków? Znacie geeków? No i… znacie tego typu materiały, które pojawiły się niedawno? Nie tylko w Polsce, ale w mediach z innych krajów? Dajcie znać!

 

*- oburzonym tego typu stwierdzeniem polecam książkę Niklasa Luhmanna ” Rzeczywistość mass-mediów”

  • Rdulemba

    Nie macie może tego screena ozdabiającego artykuł w wersji nadającej się na tapetę?

  • easy_going

    Nie czuję się obrażony jako gracz. Jak wspomniano na filmie, temperatura nie sprzyjała masowym imprezom. Ponadto każdemu może się zdarzyć zapomnieć użyć antyperspirantu a o ile mi wiadomo wejściówki tanie nie były. ;)

    Swoją drogą od razu wiedziałem, że coś nie gra w tym materiale. Ładna Niemka? To było zbyt podejrzane. :D

    Czy uważam się za geeka? To zależy jak rozumiemy termin „geek”. Lubię gry, lubię grać, lubię być na bieżąco z informacjami ze świata gier. Co  nie zmienia faktu, że mam też inne zainteresowania i „prawdziwe życie”. ;)

  • Afghani

    Porażka. Osobiście nie czuję się dotknięty, bo nie spędzam aż tyle czasu przy grach, ale mam znajomych, którzy bardzo dużo grają a z przedstawionym tu stereotypem nie mają NIC wspólnego. Według niektórych (np. reporterki czy hostessy) w życiu liczy się tylko to, żeby ładnie wyglądać i mieć dziewczynę/chłopaka nie rozumiejąc, że ktoś może mieć kompletnie inny system wartości, który nie koniecznie musi być uznany za gorszy. Nie rozumiem zarządu stacji jak mogli dopuścić do wyemitowania tego materiału.

  • http://www.facebook.com/immo.bevla Wojtek „Immo” Cajgner

    Stereotypy są jednak wszechobecne… i czasem niebezpieczne.

    Jestem jak najbardziej świadomym geekiem (choć znajomi nazywają
    mojego kumpla i mnie „Nerdami Alfa” :D ) jeśli chodzi o uniwersum Star Wars, którego jestem ogromnym fanem. Nie wstydzę się tego, bo w
    momencie, kiedy zaczynamy się wstydzić tego, co kochamy i co jest
    częścią nas, przegrywamy jako ludzie.
    Gry są częścią życia i kultury, czy tego chcemy czy nie. Gra video dawno już przestała być niedzielną rozrywką po obiedzie czy formą zabawy dla dzieci. W chwili obecnej jest raczej czymś w rodzaju interaktywnego filmu. Uważanie wielbicieli gier jako ogółu za dziwaków jest chyba naturalnym procesem, choć gdy pojawiło się kino, najpierw było prestiżową rozrywką, a później rozrywką dla mas, potępianą dopiero w dobie rozrostu komercyjnych produkcji dla mas w latach 50tych.
    Co do „przebieranek” – sam od lat zabieram się za zrobienie swoich kostiumów z uniwersum Star Wars i nie widzę w tym problemu. Dopóki nie biegam przebrany za Dartha Vadera po galerii handlowej, grożąc dzieciom, że je potnę mieczem świetlnym, nie stanowię w żaden sposób zagrożenia dla społeczeństwa – wszystko więc powinno być OK. Sytuacja z kostiumami jest analogiczna do wszelkich „dziwnych” strojów właściwych np. subkulturom. W czym komu tak naprawdę szkodzi koleś z „czubem” na głowie w glanach? W niczym, tak długo, jak nie staje się zagrożeniem dla ludzi. Chyba, że ktoś uważa ideologię (której wale nie musi „przejmować” od innych!) za zagrożenie. Ale wszelka forma ataku na tego rodzaju ludzi to po prostu forma obrony swoich zastanych wartości i „odróżnorodnionego” społeczeństwa (polecam „Kozła Ofiarnego” René Girarda).
    Ale naprawdę, przebieranie się za postaci z gier czy filmów to zabawa jak każda inna.