Grając po raz kolejny w Fallout2 zastanawiałem się zawsze czemu tak niewiele jest gier, które rozgrywałyby się w apost-apokaliptycznym świecie. Czy to właśnie legenda Fallouta i doskonałość tej produkcji odstraszyły potencjalnych konkurentów?
Powinno być przecież odwrotnie. Mieliśmy przykład gier muzycznych, gdzie bodajże Guitar Hero zapoczątkowało prawdziwy boom, który trwał aż do obrzydzenia graczom walenia w instrumenty i śpiewania do telewizora. Z grami post-apo było odwrotnie. Był Fallout, Fallout2 no i… właściwie co? Zabugowany Metalheart i toporny The Fall. Pierwszy z tytułów zjadły bugi, drugi nie grzeszył funem płynącym z rozgrywki. Był jeszcze Fallout: BoS, który odebrałem bardzo ciepło i krytyka ze strony graczy zawsze była dla mnie niezrozumiała. To naprawdę świetna, przyjemna gra, bardzo dobrze osadzona w uniwersum Fallouta. Owszem, nie jest to RPG (choć mamy mający olbrzymi wpływ na rozgrywkę S.P.E.C.I.A.L.!), ale BoS broni się dobrą jakością.
Potem dostaliśmy Fallouta trzeciego. Dla jednych profanacja, dla innych Fallout na miarę naszych czasów. Sam należę do drugiej grupy i nie widzę powodu by się wstydzić czy czuć gorszym fanem serii. To naprawdę fajna gra, choć przyznać trzeba, że wykrojenie i oddane graczowi tylko kawałka świata spłyciło rozgrywkę. New Vegas choć lepszy wydał mi się nieco wtórny.
Wróćmy jednak do post-apo w grach ogółem. Ok, jest jeszcze Enslaved. Dobra (podobno – bo nie grałem, ale zaległość nadrobię) gra, której szanse na sequel zostały pogrzebane przez słabą sprzedaż. Czy jakiś tytuł pominąłem? Nawet jeśli tak to mówi to samo za siebie. Zamiast zastanawiać się czy wymieniłem wszystkie, myślę o tym by coś sobie przypomnieć. A przecież post-apo to temat na gry wdzięczny. Czemu zatem eksploatowany tak słabo?
Bardzo bym chciał, by Afterfall zaspokoił głód grania w zniszczonym świecie. New Vegas wyszło dawno, a samo Rage to chyba jednak za mało. Czekam więc na InSanity (nie, jeszcze nie zbrzydło mi granie:)) i czekam na Fallout 4. Chciałbym też kiedyś zobaczyć Fallouta MMO, choć przyznaje z bólem serca, że sygnały dochodzące z Interplay, a także naciski ze strony Bethesdy nie wróżą projektowi zbyt dobrze.
Czy zatem post-apo nie jest wcale tak nośnym tematem jakbyśmy sobie tego życzyli? A może producenci boją się mierzyć z legendą Fallouta i wysoko podniesioną poprzeczką? Ale przecież nikt nigdy nie post-apo tylko na gry RPG. Gatunków w takim świecie osadzić można całą masę od ścigałek po shootery skończywszy.
I na koniec pytanie do Was: na jakie gry post-apo czekacie? I jakie chcielibyście zobaczyć gatunki w ramach takiej rzeczywistości? I czemu Waszym zdaniem tak mało mieliśmy gier post-apo do tej pory (albo czemu mam sklerozę jeśli to nieprawda:))?
Patryk Hamerlak
PS jako ilustracji do wpisu pozwoliłem sobie na użycie mojego zdjęcia:) podobno można je też znaleźć gdzieś w grze…